piątek, 26 sierpnia 2016

Rozdział 5

- Jan proszę cię, idź już stąd. - błagała kobieta, lecz ten nieugięcie stał na cudzej posesji, wpatrując się w kobietę lekko schowaną za ramieniem profesora. Jego spojrzenie było tak intensywne, że Kasia zaczęła się zastanawiać czy on na pewno jest w pełni sił umysłowych. Można było nawet mieć wrażenie, że chłopak nie jest też zupełnie trzeźwy. Ale w pełni świadomie odnosił się za to do zaistniałej sytuacji. Widok Kasi i Andrzeja razem rozsierdził tylko gniew, jaki w nim zalegał. Tyle dla niej poświęcił. Wyjechał za nią na drugi koniec świata, a ta tak po prostu go zostawiła. Nie pomyślała nawet, że wiązał z nią wszystkie swoje plany. Oszukała go, najzwyczajniej w świecie złoiła mu tyłek na ten swój babski sposób. Za co? Dlatego, że nie dogadywał się z jej smarkulą? A może - dla kogo... tego, który kiedyś ponoć ją zranił?
- Nie miałaś przy mnie takich luksusów, co? Profesorek cię rozpieszcza. A wystarczyło poczekać. - dodał jakby swobodniejszym tonem. Uśmiechnął się pod nosem; tak z pewnością nie był trzeźwy. - Znalazłem tam świetną prace. - podszedł krok, lecz Falkowicz zasłonił swoim ciałem kobietę, groźnie łypiąc spojrzeniem na intruza. Chłopak zatrzymał się, choć zachwiał się przy tym lekko. - Wróć ze mną Kasia, co?
- Bredzisz... - nie było zimno, lecz ta trzęsła się, trąc swe ramiona dłońmi.
- Jeszcze ci wybaczę, że mnie z nim zdradziłaś. Wszystko się nam ułoży. - błagał, patrząc prosto w jej oczy. I wtedy oniemiała. Dotarło do niej, co było przecież tak oczywistym. Nie mogła uwierzyć, że chłopak, którego miała za przyjaciela tak naprawdę zakochał się w niej, tak silnie. Zrozumiała w jak beznadziejną sytuację się wplątała. Poznała Janka i zdawała sobie sprawę z jego zawziętości, ponoć o uczucia walczył do końca. Tak zwykł jej mawiać niekiedy, mimochodem, gdy jeszcze ich stosunki były (ponoć) przyjacielskie.
Najbardziej jednak obawiała się reakcji Andrzeja na to wszystko. Bo ten do tej pory tylko patrzył jakby nie wzruszony. Obserwował całą farsę, którą urządził niechciany gość. Czekał tylko, aż chłopak skończy swój monolog, podyktowany urojonym uczuciem. I może na zewnątrz nie dał po sobie poznać (w istocie wychodziło mu to niemal idealnie) ale ten cały Janek powoli, sukcesywnie wyprowadzał go z równowagi. Lecz udawał, nie dawał się ponieść emocjom, choć kusiło.
Zachowując pozorny spokój, odwrócił się do kobiety, którą starał się trzymać z dala od lekko nietrzeźwego chłopaka.
- Zajmę się tym. - gdy padły te słowa z ust Andrzeja, kobieta spojrzała na niego błagalnie. Powaga, jaką teraz emanował jedynie niepokoiła. - Wracaj do gości. - podsumował.
Widziała, że nie było odwrotu od decyzji swojego mężczyzny. Doskonale znała ten ton.
- Andrzej błagam cię... - już miała dokończyć, poprosić by nie dał się ponieść emocjom. Doskonale widziała, jak bardzo zdenerwowany był tą sytuacją. Chciała sama rozmówić się z Janem, być może przemówiłaby mu do rozumu. Naiwna sądziła, że to bardziej pokojowe wyjście, efektywniejsze.
- Wracaj Kaśka. - rzuciła jeszcze okiem to na byłego rehabilitanta, to na dominującego partnera. Chwyciła za klamkę i weszła do korytarza. Za zamkniętymi drzwiami oparła się o pobliską ścianę i skryła twarz w dłoniach. Byłaby zdecydowanie spokojniejsza, gdyby mogła być przy Andrzeju, obserwować całą rozmowę mężczyzn. Lecz należało wziąć się w garść, nie wzbudzać podejrzeń. W końcu w salonie cały czas siedzieli niczego nie świadomi goście. Przeczesała obiema dłońmi kasztanowe włosy, biorąc głęboki wdech, po czym skierowała swe z początku chwiejne kroki do głównego pomieszczenia w domu. Uśmiechnęła się w progu, grając na nowo pewną siebie panią domu.
- Komu wina?

Profesor obrócił w stronę chłopaka, wzdychając przy tym głośno, niemal teatralnie.
- Zrobimy tak. Wyniesiesz się stąd, zanim stanie się ci krzywda. I nigdy więcej nie pokażesz się na oczy, ani Kaśce, ani mnie. - spojrzał na niego, krótko, od niechcenia. Sprawiał wrażenie znużonego tą absurdalną sytuacją.
- To żeś sobie wykombinował. Profesor od siedmiu boleści... - chłopak zaśmiał się pod nosem, kopiąc przy okazji jeden z kamieni na chodniku.
- Posłuchaj gówniarzu, nie mam czasu na potyczki słowne. Tym bardziej z kimś tak nierozgarniętym. - profesor wzruszył ramionami, jakby chciał poprawić leżącą na jego ramionach marynarkę. - Dobrze ci radzę chłopcze. - krok bliżej. - Zmykaj stąd.
Janek zaśmiał się w głos, z głupim wyrazem twarzy obserwując przez moment niebo.
- Naprawdę myślałeś, że tak łatwo odpuszczę? - spojrzał w końcu na Andrzeja, który zaciskał z nerwów szczęki. - Oddam ci kobietę?
- Nie oddałeś. Nigdy twoja nie była. Uroiłeś to sobie w twojej niedowartościowanej główce. - niemal syczał, w jakże słowo wkładał tyle jadu, choć brakowało mu już sił. Jego samokontrola powoli wyczerpywała swe pokłady - jak sam sądził - i tak ogromne. Jeszcze moment, a skończy ze słowem.
- Błąd... - odparł przeciągle. - Błąd profesorku. - Jakby obłąkany przypatrywał się rywalowi, a oczy mu się zaświeciły z zajadłości. - Była moja. Przynajmniej jednej nocy.
Falkowicz milczał. Niewiele osób dostrzegłoby błysk zaskoczenia w jego źrenicach.
Za wiele tego już było. Nikt nie miał prawa tak mówić o jego kobiecie, tym bardziej taki chłystek. Zacisnął palce, lecz tym razem na koszulce Janka. Zadarł materiał z taką siłą, że na pewno pozostawi po sobie widoczne rozciągnięcia na koszulce. Zbliżył się do intruza i syknął mu prosto w twarz.
- Wynoś się, bo pożałujesz. - wiele takich gróźb wypowiadało się w nerwach. Lecz zawsze takie ulatniały się bez echa. Tym razem było inaczej. Andrzej wcale nie żartował, a wypowiedzenie tej groźby można odczytać nawet za akt jego dobrej woli. Zabawne? Skądże. Wszak chłopak został ostrzeżony. Problem polegał jedynie na tym, że nie wiedział do czego zdolny potrafił być Andrzej Falkowicz.

Wrócił do mieszkania, nie zapominając o zamknięciu za sobą drzwi na klucz. Ucichły krzyki denerwującego chłopaka, który groził już z ulicy, że jeszcze wróci.
Andrzej strzepnął dla pewności rękoma ewentualny brud, lub zagniecenia z połów swej marynarki, po czym ruszył wolnym krokiem w stronę schodów na piętro. Zatrzymał go głos Adama, gdy już złapał się poręczy.
- Andrzej wszystko gra? - młodszy brat podszedł do niego, pozostawiając damskie towarzystwo w salonie. - Chyba nie jesteś na mnie zły za...
- Nie. - uciął. - Zapomnij o tamtej kłótni. Nie zachowujmy się jak dzieci. - westchnął, zaciskając palce na drewnie.
- To prawda, że teraz ty zastąpisz Trettera? - zapytał, kiedy brat miał już ruszać z miejsca. Andrzej spojrzał poważnie w oczy Adamowi. Nie pozostawił mu żadnych złudzeń.
- Chcesz gratulować, czy aplikować braciszku? - uniósł swą lewą brew nonszalancko, nawet zmuszając się do uśmiechu. Adam uśmiechnął się szeroko i poklepał stojącego na przeciwko po plecach.
- Należało ci się stary. Musimy to opić.
- Zacznijcie beze mnie. - od razu ostudził zapał chłopaka. Adam spojrzał na niewyraźnego profesora spod ściągniętych brwi.
- Andrzej na pewno wszystko gra? - lecz ten tylko kiwnął głową, popędzając młodszego chirurga do zabawiania towarzystwa. Sam ruszył na piętro, by udać się to łazienki. Dystans jaki pokonał wymęczył go zdecydowanie za bardzo. Co było wytłumaczalne, lecz na te wytłumaczenia nadejdzie jeszcze czas.
Pochylił się w końcu nad umywalką. Przemył twarz zimną wodą, by obudzić uśpione zmysły. Niewiele pomogło. Jego wzrok nadal zasnuwała lekka biel, a dłonie jakby drżały. Obserwując u siebie te symptomy profesor denerwował się jedynie, co tylko pogłębiało objawy. Takie niekończące się perpetuum mobile.
A przecież musiał jeszcze wrócić na dół, choćby dla snucia pozorów.
Usiadł na zakrytej deską muszli klozetowej. Wykorzystywał technikę oddechową, która miała uspokoić jego nerwy i złagodzić objawy. Był zbyt słaby, a świadomość tego wcale nie podnosiła go na duchu. Obawiał się, że o dawnej formie może już tylko pomarzyć. A więc należało przyjąć do świadomości przykrą ewentualność, mówiącą że już nigdy nie wróci do zawodu chirurga.
Ponadto obawiał się, że pewnego dnia zostanie z tym sam. Bo taki cios mógł znieść tylko jeśli była z nim jego ukochana. To dla niej i Matyldy jeszcze walczył. Tylko i wyłącznie dla nich. Inaczej poddałby się.
Więc co mógł zrobić mężczyzna będący w sytuacji Falkowicza, gdy na jego drodze stawało zagrożenie? Niszczyć je, jeśli tylko naszłaby taka potrzeba. I pozbędzie się Janka jeśli ten zagrozi szczęściu jego rodziny.

Rankiem obudził się tuż obok Kasi, która wpatrywała się w niego zamyślona. Uśmiechnął się mimowolnie, a ta odwzajemniła wyraz. Mimo wszystko coś nie nie pasowało.
- Długo nie śpisz? - zapytał, kiedy pocałował już kobietę na powitanie. W końcu była to jedna z pierwszych ich wspólnych nocy, kiedy to nie musieli się już ukrywać, ani obawiać hałasów z korytarza. To nazywało się szczęściem.
- Myślałam. - uniósł brew zainteresowany. - Powiesz mi teraz co się tam stało? - odwrócił wzrok, zacisnął usta. Nie miał ochoty. Tym bardziej, że dowiedział się znacznie więcej niż chciał. Ten obcy chłopak, którego tak lekceważył przez długi czas okazał się jej byłym kochankiem. Może i na jedną noc, ale jednak. Zacisnął usta, zastanawiając się czy może zapytać, lecz zaniechał swego zamiaru. To nie powinno mieć znaczenia dla ich związku. Wszak nie byli wtedy jeszcze razem, a i ona niczego nie deklarowała. Mogła robić co jej się żywnie podobało, nawet z tym idiotą.
Poza tym... gentlemen nie chwali się swoimi byłymi, tak jak nie pyta swej wybranki o jej dawnych mężczyzn. Koniec końców i tak wiadomo kto wygrał.
- Porozmawialiśmy sobie trochę. - odrzekł swobodnym tonem.
- Nie zbywaj mnie. Widziałam wczoraj jak coś cie gnębi.
- Kochanie... - mruknął, obracając się na bok. Uśmiechnął się pokrzepiająco ujmując jej policzek w dłoń. Bawił się przez chwilę kciukiem, muskając jej gładką i zaróżowioną skórę. - Wyjaśniliśmy sobie parę kwestii. Dałem mu jasno do zrozumienia, że jesteś moja. - spojrzała na niego podejrzliwie.
- Andrzej... wiesz, musisz wiedzieć że...
- Cii.... - pocałował ją czule. Nie chciał wiedzieć. O pewnych rzeczach wolał nie słyszeć.
- Kocham cię. - odrzekła szczerze, marszcząc czoło, jakby coś ją męczyło. Doskonale zdawała sobie sprawę, czego mężczyzna mógł się dowiedzieć. Że była z Jankiem, tak teraz zyskała tę pewność. Znała ich obu. Młody rehabilitant zapewne nie omieszkał wykorzystać tak silnego argumentu. Do tego to dość bystra kobieta. Potrafi dodać dwa do dwóch. Zagryzła subtelnie dolną wargę, tak jak to miała w swym zwyczaju. On tylko z lekkim uśmiechem musnął jej usta kciukiem, uwalniając je, a zaraz potem pocałował.
- Ja ciebie też. - wyszeptał. - Dlatego dziś po pracy zapraszam cię na randkę.
- Randkę?
- Chyba przeoczyliśmy ten etap.
- Racja. Nie jesteś zbyt romantyczny. - zaśmiała się w głos.
- Nadrobimy. - dodał, gdy już leżał na niej.








Na następny rozdział nie powinniście czekać długo. Ponieważ mam na niego plan ;) Czekam na opinie ;)












14 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział!! :D naprawdę z resztą sama wiesz hahaha :D,jestem tylko ciekawa złego samopoczucia Falko.. Mam nadzieję,że z nim już nie kombinujesz chociaż kto wie do czego jesteś zdolna haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział!! andrzej w tym opowiadaniu jest genialny ;D
    pozdrawiam
    ~~K

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo super że falko tak troszczy sie o kasie fajnie uwzględniasz to w rozdziałach ;) świetny rozdział! pozdrawiam.
    --O

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział! nie mogę się doczekać kolejnego ! :D
    - W

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny rozdział!! Nie mogę się już doczekać nexta a skoro masz już na niego pomysł to kiedy może się pojawić? :D
    ~ M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że wena nie zginie. Max do poniedziałku ;)

      Usuń
  6. bardzo fajny rozdział,jestem ciekawa dalszych postępowan falka co do jana,a jeśli chodzi o falka to czemu znów czuję się gorzej? czyżby powrót choroby? oby nie.. :) pozdrawiam.
    ~ N.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze. Postaram się jeszcze bardziej wyjaśnić to w następnych rozdziałach, ale póki co - może zbyt duża przerwa trochę was zmyliła, ale w opowiadaniu od zakończenia terapi minęło stosunkowo nie wiele czasu. Facet jest mimo wszystko osłabiony. A silny stres w końcu to uwidocznił. ;)

      Usuń
  7. czekam na next! cudowny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  8. cieszę się,że między kasią i andrzejem się tak układa ,ale tez jestem ciekawa akcji z janem.. napewno będe czytała dalej ;D więc jestem też super nastawiona co do nexta :D
    ~ AA

    OdpowiedzUsuń
  9. Można liczyć na fragment dzisiaj ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kiedy możemy się go spodziewać ? :);D

      Usuń
    2. Właściwie... "dzisiaj" jest wszystkim co moge powiedzieć ;) po prostu to co do tej pory napisałam nie pasuje na fragment ;)

      Usuń