czwartek, 26 listopada 2015

Rozdział 4

 

         Zdenerwowany stanął przy stole operacyjnym, trzymając w górze dokładnie umyte dłonie w górze.
- Spójrz, chyba trzeba będzie amputować. - Krajewski westchnął zrezygnowany, spoglądając na brata. Miał bowiem nadzieje, że taki specjalista jakim był Falkowicz, uczyni cud i znajdzie rozwiązanie, którego sam nie potrafił dostrzec. - Szkoda dziewczynki... - westchnął, uznając milczenie brata za potwierdzenie jego obaw. Falkowicz jednak patrzył tylko na otwartą ranę, nie docierały do niego żadne informacje. Strach sprawił, że przestał myśleć. Był przekonany, że stoi tuż obok Matyldy i to właśnie ona uległa wypadkowi. Przecież wchodząc na sale mignęły mu przed oczami jej blond włosy.
- Andrzej pomóż mi. - Falkowicz zerknął na brata, jakby dopiero co wybudził się ze śpiączki.
- Co chcesz zrobić?
- Amputować! - krzyknął zdenerwowany. Mieli przecież niewiele czasu na podjęcie decyzji. Mała była niestabilna.
- Nie możemy. - uciął, a mówiąc to miał przed oczami uśmiech swojej "prawie córki", która siedziała obok niego i przygrywała z nim na pianinie.
- Dobrze, to co chcesz zrobić? - Adam zerknął zniecierpliwiony, choć z nutą nadziei na Falkowicza.
- Ratować dłoń małej. - mimowolnie zerknął na twarz młodzutkiej pacjentki i poczuł niesamowity uścisk w żołądku. - To nie ona. - wzrokiem szaleńca spojrzał na Adama. Nawet nie wiedział, że jego pełne usta wykrzywiły się w uśmiech. Dziewczynka nie miała nawet blond włosów. Ale jak to możliwe? Przecież widział...
Odetchnął głęboko i pośpieszył z wyjaśnieniem swoich zamiarów ratowania dłoni, widząc pytający wzrok Adama.
- Spójrz tutaj - małym palcem wskazał najgłębsze miejsce rany - Sięgnę... - zastanowił się chwilę - Tętnice...
- Nie ma ukrwienia już od paru godzin, to nie ma sensu - Krajewski pokiwał głową zmęczony. Na te słowa Andrzej wyprostował się, patrząc teraz na Adama jak na niepokornego ucznia.
- Mój drogi, w medycynie nie ma miejsca na wątpliwości. Tym bardziej na rezygnację. Zapamiętaj sobie jedno młodzieńcze. Cechą tych najlepszych jest właśnie wytrwałość. - pomachał mu palcem przed nosem, po czym przyjrzał się dokładniej ranie, w której zwykły śmiertelnik nie dostrzegłby niczego prócz krwi i mięsa, z którego ta krew się sączy. On natomiast dzielił to wszystko na naczynia włókna mięśniowe, tkankę tłuszczową, nerwy i to co kochał najbardziej i czego budowę znał od komórki - naczynia krwionośne. Miał niesamowitą wyobraźnie co do tego, jak te tkanki mogą się zachować i jak się z nimi obchodzić. Kiedyś powiedział swoim studentom, że należy wsłuchać się w organizm i po prostu odpowiadzieć na jego naturalny głos. Tak naprawdę żadne z nich do końca nie zrozumiało co wybitny pan profesor miał na myśli. No może poza jedną osobą. A był nią człowiek, który stał teraz na przeciwko profesora i z dziecięcą fascynacją przyglądał się ruchom dłoni chirurga, swojego brata.
Profesor uśmiechnął się pod nosem widząc wzrok Adama.
Czasami mam wrażenie, że Krajewski operuje że mną po raz pierwszy.
- Klem naczyniowy poproszę... pani Hiacynto.


Mężczyźni wyszli z sali operacyjnej i udali się do pomieszczenia, w którym znajdowały się umywali. Falkowicz oparł swe dłonie o metalową strukturę mebla, po czym podniósł wzrok na swe lustrzane odbicie. Spojrzał na mężczyznę na przeciwko niego, który przyglądał mu się spod podkrążonych i zmęczonych oczu.
- Dałeś z siebie wszystko - Adam poklepał Andrzeja po ramieniu. Falkowicz przeniósł teraz wzrok na brata. - Walczyłeś.
 - I to powiem jej matce?
- Mało? - Profesor zaśmiał się drwiąco.
- Jesteś jeszcze taki młody i taki głupi... - odwrócił się tyłem do swego lustrzanego odbicia. Nie chciał już patrzeć na człowieka porażki. Jak miał poradzić sobie z klęską skoro tak dawno jej nie poniósł? Dobra passa szybko się skończyła. Akurat teraz, kiedy życie zaczynało nabierać barw, nagle wszystko zaczęło obracać się w ruinę, na każdym froncie.
- Mała zachowała rękę! To dla ciebie nic?
- I co z tego, skoro nie będzie mogła nią ruszać? - Adam dostrzegł, jak brat przeszywa go swoim spojrzeniem. Przez moment poczuł lekki niepokój. Nie dlatego, że się go bał, o nie. Ten etap życia ma już dawno za sobą. Ten młody chirurg zobaczył w szklanych oczach brata ból.
- Tego nie wiesz. - dodał niemal szeptem. Chciał coś jeszcze powiedzieć, lecz się zawahał. Przygryzł wewnętrzną stronę policzka i po czym skierował się do drzwi.
- Matylda wróci za tydzień. Szybko minie - dodał, odwracając się tuż przy wyjściu.
- Nie wróci. - Andrzej wyprostował się nienaturalnie i przybrał ten swój obojętny wyraz twarzy. Przez te wszystkie lata nauczył się ukrywać swe emocje pod taką właśnie maską. Jednak okazało się, że jest ktoś, kto potrafi odczytać jego emocje nawet wtedy, gdy ten usilnie stara się je ukryć. Mała Smuda umiała rozszyfrować profesora w mgnieniu oka.
- Jak to? - Oczy młodszego z braci przybrały niepokojąco wielkich rozmiarów.
- Przełóżmy tę dzisiejszą kolację, dobrze? Będę zajęty. - Profesor wyszedł niewzruszony, mijając w drzwiach zszokowanego brata.
Nie trudno się domyślić, co Andrzej Falkowicz zamierzał robić tegoż wieczoru. Znał tylko jeden sposób na smutki. Jedyny sposób, by oderwać się od przytłaczającej rzeczywistości, choć do rana, kiedy to codzienność na nowo go docuci.



Idę spać. Padam na twarz. Jutro rano liczę na niespodziankę i mnóstwo komentarzy, a każdy jeden podpisany :-)

11 komentarzy:

  1. Piękna część :D !
    Pozdrawiam i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No powiem Ci,że jestem pod wrażeniem :) Gratulację i czekam na next,najlepiej dzisiaj ;) Weny!!!!! Pozdrawiam / Julka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra czesc! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam!
    No wiedzę,że jestem tu jedynym mężczyzną ;) No a jestem bo spodobała mi się Twoja twórczość.Choć jestem stary bo kończę studia to mam ochotę poczytać jak ktoś młody,mądrze myślący opisuję parę,którą czasem widziałem w na dobre i na złe,no właściwie to nie para.... Bo to,że jestem mężczyzną nie znaczy,że nie mogę obejrzeć serialu medycznego ;) Kibicuję Ci mocno i trzymam kciuki,życzę weny! To jak dziś next? ;) Pozdrawiam! / Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaledwie 2-3 lata starszy ode mnie ;-) Cieszy mnie to ogromnie, że i mężczyźni tu zaglądają :-)

      Usuń
    2. Zapraszam do mnie. Piszę o parach z ndinz

      Usuń
  5. Super, super, super. Już się nie mogę doczekać nexta. Sama piszę opowiadania, ale każdy blog który czytam wydaje mi się dużo lepszy od mojego. Świetnie piszesz/nutka3321

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, mam dokładnie te same odczucia co do moich opowiadań :-)

      Usuń
  6. Rozkręcasz się coraz bardziej:)) Życzę dużo weny
    Florentyna

    OdpowiedzUsuń
  7. To kiedy next? Jak najszybciej a najlepiej dziś :)

    OdpowiedzUsuń