wtorek, 24 listopada 2015
Rozdział 3
Andrzej przebudził się, kiedy promienie słoneczne zaczęły wdzierać się do jego pokoju i dokuczliwie drażniły jego oczy. Przekręcił swe leniwie ciało z boku na plecy i zadumał się na chwilę, patrząc w sufit. Westchnął głęboko i położył sobie dłoń na czole. Skronie zaczęły mu niemiłosiernie pulsować.
To pewnie przez to wczorajsze whisky - pomyślał.
Po chwili zerwał się do pozycji siedzącej tak gwałtownie, że aż zrobiło mu się biało przed oczami.
- Szlak! - syknął. Uświadomił sobie, że na dworze jest podejrzanie jasno, jak na porę w której powinien wstawić się dziś do szpitala. - Gdzie mój telefon?! - rozejrzał się wokół. No tak. Dopiero przypomniał sobie, co zaszło wczorajszego wieczoru. Spojrzał na opatrunek na swojej dłoni, który zrobił po powrocie do wielkiego i pustego domu. Chyba i tak nici z operacji.
Podniósł się więc spokojnie i udał się do łazienki, by choć trochę pozbyć się woni alkoholu, która pozostała jeszcze z wczorajszego dnia.
Profesor kroczył powoli korytarzem szpitala, machając przy tym bezwiednie aktówką.
- Jesteś! Wszyscy cię szukają. Andrzej? - Conssalida spojrzała podejrzliwie na nieobecnego mężczyznę.
- Hmm? - odezwał się, choć tak naprawdę nie obchodziło go nic, co nie rozwiąże jego problemów.
Sam nie zdawał sobie z tego sprawy, jak bardzo Matylda go zmieniła. Czy do tej pory było coś ważniejszego niż operacje? Niż medycyna?
- Miałeś ze mną operować! Przez ciebie musiałam zwerbować Jakubka, który swoją drogą powinien być w tym czasie w karetce! Co się z tobą dzieje do cholery?! - On tylko spojrzał na rudowłosą kobietę. Fascynujące w jakiej opozycji do siebie były teraz ich interesy.
- Rodzinę też już zdążyłaś sobie zaplanować? - odezwał się beznamiętnie. Nastała chwilowa cisza.
- Pieprz się. - syknęła. Z przyjaciółmi tak bowiem jest, że doskonale wiedzą w jaki punkt uderzyć, by zabolało, gdyż znają nas doskonale. A czego można było się spodziewać po kimś takim jak Falkowicz? Otóż profesor właśnie obserwował tego skutki. Nie było mu przykro. Dokładnie to chciał osiągnąć. Spokój i to w trybie natychmiastowym.
- Profesorze, jest pan pilnie proszony na sale operacyjną. Doktor Krajewski... - do gabinetu wpadła zdyszana pielęgniarka.
- Proszę wezwać doktora Gawryło. On powinien mieć dyżur.
- Ale on nie może.
- No to Zapałę. Do prawdy, czy w tym szpitalu nie ma innych lekarzy! - ryknął, po czym zdał sobie sprawę z tego, że jego wybuch był zupełnie niepotrzebny. Zaczął więc spokojniej, widząc strach w oczach pielęgniarki. - Dobrze, co mamy?
- Przywieźli dziewczynkę z wypadku, ma zmiażdżoną dłoń... - Falkowicz momentalnie wstał, a jego oczy nagle rozbłysły ze strachu. Ale przed czym? Przepuścił kobietę w drzwiach i pośpieszył na blok.
Myjąc w pośpiechu dłonie spojrzał sobie w oczy w lustrzanym odbiciu, ale tylko przez sekundę. W tym czasie zdążył dostrzec coś, co go przeraziło. Coś czego wcześniej tam nie widział. Coś na kształt obłędu. Lecz mogło to też być po prostu zmęczenie. Mimo wszystko w sercu naszego potwora pojawiło się ziarenko strachu. Ale czego się bał? Tego, że nie panował nad emocjami? Czy tego, że tam na stole zobaczy Matyldę?
Szybko? A na co czekać skoro już gotowa. I dziękuję za komentarze. Są niesamowicie krzepiące. Choćby dla garstki osób warto pisać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Biedna Matylda :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że będzie z nią dobrze :)
Pozdrawiam ;)
Cześć Marta ;) Spokojnie, jak na razie nic nie jest takie oczywiste. Ta dziewczynka może być Matyldą, przynajmniej dla Falkowicza. ;)
UsuńOk ;)
UsuńSuper czekam na kolejna czesc :))
OdpowiedzUsuńHejo,no właśnie dołączyłam do grona czytelniczek a mam nadzieję,że z czasem będą też i panowie ;) No,ale nie o tym,piszesz świetnie i cieszy mnie to,że zdecydowałaś się pociągnąć wątek FaDy. Przedstawiasz zdarzenia,które mogą mieć miejsce po wybudzeniu Kasi w serialu. No,no to jest prawdą,że Matyldzia kochana zmieniła diametralnie życie profesora,przede wszystkim zmieniła jego priorytety.Z taką lekkością piszesz i to automatycznie przekłada się na odbiór czytelnika ;) No więc wiedz,że jestem,czytam i Ci dopinguję :) Pozdrawiam / Julka
OdpowiedzUsuńHej Julka :-) ciesze się, że dla takich osób piszę :-) Chciałam zrobić coś innego niż zwykłe ckliwe romansidło i mam nadzieję, że się uda ;-)
UsuńNa pewno :) Kiedy kolejna część ? ;) / Julka
UsuńJutro :-)
UsuńNie da sie dziś ? :)
Usuń